Bez kategorii

Śmiać się czy płakać, że miernoty pracują w lubawskim urzędzie ? Czy kolejny raz doszło do wyprowadzenia pieniędzy z gminnego budżetu, tym razem z okazji niedawno odbytego referendum, a teraz chce się tą sprawę ukryć

To jest wielce zastanawiające, że urząd boi się udzielić informacji publicznej na temat wydatków związanych z odbytym niedawno referendum.  Urzędnicy chwytają się wszelkiego sposobu, żeby tylko nie odpowiedzieć na wnioski o informację i to nie tylko w przypadku ujawnienia komu i ile burmistrz dała pieniędzy przy okazji odbytego referendum. Skarżą się także inni mieszkańcy, że są zwodzeni z odpowiedziami na ich wnioski o informacje publiczną choć ustawa wyraźnie określa terminy i zakres odpowiedzi na nie.

Co można powiedzieć o stanie umysłu takiego urzędnika jeżeli po upływie terminu na odpowiedź przysyła pismo odmawiające udzielenia informacji w postaci skanów kilku dokumentów ? Dodatkowym smaczkiem jest próba zastraszania pytającego, że będzie musiał płacić za przygotowanie jakiejś dokumentacji oraz czasu pracy urzędnika, co w przypadku niektórych urzędników ratusza może być groźnym argumentem bo ci swe zadania zamiast wykonać w kilka chwil jak w innych urzędach to przedłużają je w nieskończoność. Już przed laty burmistrz Kocemba dostała od wojewody nauczkę, gdy unieważnił jej rozporządzenie o opłatach za udzielanie odpowiedzi w trybie informacji publicznej, a teraz jak widać mamy kolejną odsłonę tępej myśli urzędniczej jak wystraszyć mieszkańca, żeby nie zadawał trudnych dla władzy pytań.

Tenże urzędnik niejaki Paweł Mazur być może nie nadaje się do pracy w urzędzie, bowiem wykonanie skanów kilkunastu stron dokumentów przekracza jego siły, podczas gdy w starostwie potrafią w ciągu kilku dni przysłać ponad kilkaset stron, a dotyczyło to wyłudzeń przez starostę Kocembę ryczałtów za samochód, który stał rozbity na warsztatach, a starosta Kocemba wykazywała, że jeździła nim i kasowała za to pieniądze. Może tego urzędnika trzeba przesunąć do pracy na sortowni w Sanikomie jak nie potrafi sobie poradzić z prostą pracą urzędniczą ?

Taka odmowa udzielenia odpowiedzi może prowadzić do podejrzeń, że ponownie z gminnego budżetu wyprowadzono pieniądze dla „swoich” i teraz burmistrz twierdzi, że nie będzie robić placu zabaw dla dzieci w rejonie ulicy Sudeckiej bo wydała pieniądze na referendum. Ale spokojnie, sprawa trafi teraz do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i ten przymusi urzędasa do udzielenia informacji i dodatkowo ukarze za brak udzielenia odpowiedzi w ustawowym terminie, a mieszkańcy dowiedzą się którzy wybrańcy ratuszowej władzy zgarnęli do kieszeni gminny grosz. Tak na marginesie trzeba dodać, że pozwana będzie burmistrz Kocemba bo to ona osobiście odpowiada za pracę swoich urzędników.