Bez kategorii

Ścieżka pieszo-rowerowa nad zalewem Bukówka to nie powinna być sprawa dla reportera, a dla prokuratora. Tylu idiotyzmów w koncepcji, projekcie i wykonaniu trudno doszukać się na innym miejscu budowy takich ścieżek w naszym kraju. Druga sprawa to koszty jakie ustanowiła burmistrz Kocemba !!! Toż to kryminałem pachnie.

Po lewej stronie widzimy jak będzie wyglądała ścieżka rowerowa w Jeleniej Górze o następujących parametrach: całkowita długość odcinków: 4,7 km, szerokość nawierzchni: zmienna od 2,5 do 3,0 m, warstwa ścieralna z betonu asfaltowego, warstwa wiążąca beton asfaltowy, podbudowa z kruszywa łamanego stabilizowanego. Zakres rzeczowy obejmuje wykonane nowej nawierzchni bitumicznej ograniczonej krawężnikiem betonowym ułożonym na ławie z betonu na odcinkach o istniejącej nawierzchni gruntowej i tłuczniowej wraz z odwodnieniem, wykonaniem sygnalizacji świetlnej z wideo detekcją w miejscu przejścia pieszo-rowerowego oraz doświetleniem przejścia dla pieszych w ciągu ulicy Sudeckiej. W przetargu złożono sześć ofert – najtańszą firma Usługi Budowlano-Remontowe i Transport z Lubania (1 369 533,05 zł), termin do wykonania: koniec sierpnia 2020 roku( a więc w 5 miesięcy).

Po prawej stronie zdjęcia ścieżka rowerowa nad zalewem Bukówka, długość ścieżki podobna, ale za to szerokość to tylko dla jazdy rowem w jednym kierunku bo jest zaledwie 1,5 metra szerokości i zamiast nawierzchni asfaltowej to kamień, że niektórzy przebijają sobie opony w rowerach,  tak ostre są te kamienie. Ale za to jej cena taka sama jak tej w Jeleniej Górze asfaltowej do 3 metrów szerokości. Czy przypadkiem ktoś tu nie kradnie ?

Na zdjęciu powyżej widzimy, że jeden rowerzysta z ledwością mieści się na tej ścieżce, a zastępca burmistrza twierdzi, że będą wykaszać pobocza to i dwóch się zmieści. Pytam się tego moim zdaniem niezbyt rozgarniętego zastępcy burmistrza,  kto będzie wykaszał kilka razy w roku kilometry chaszczy i kto będzie za to płacił ?

Dlaczego nie zaprojektowano takich ścieżek jak poniżej ? Przecież widzimy, że w tej cenie co byle jak ścieżka nad zalewem to powstają piękne ścieżki co najmniej szerokie i asfaltowe.

Drogi rekreacyjne poza terenami miejskimi w lasach i na terenach otwartych, często mają nawierzchnie tłuczniowe. Zaletą tego rozwiązania jest niski koszt budowy, dzięki czemu mogą powstawać dłuższe odcinki dróg. Wadą nawierzchni tłuczniowej jest ograniczenie możliwości wykorzystania jej podczas opadów deszczu oraz tuż po nich i że są przez opady rozmywane. Nawierzchnia utwardzana kruszywem rozmywa się, dlatego należy zabezpieczyć jej brzegi np. krawężnikiem betonowym, a tu nad zalewem tego się nie robi.

Zresztą fachowcy zalecają budować nawierzchnie asfaltowe choćby ze względu na wysiłek jaki rowerzysta musi zwiększyć jadąc nawierzchnia tłuczniową.

A ścieżka nad zalewem ani nie jest zgodna z przepisami i sztuką budowlaną i w dodatku kosztuje tyle co inne ścieżki wykonane w kategorii wysokiej klasy.

Co odpowiedzą na to władze Lubawki, także radni, którzy popierają taką niegospodarność ?