Bez kategorii

Kiedy w lubawskim parku Watra pojawią się palmy, bananowce, baobaby ???

Radni Rady Miasta Lubawka są przerażeni pomysłami burmistrz Kocemby, które chce ona realizować w parku Watra.

Burmistrz Kocembie ktoś zaproponował, aby w tym parku stworzyć strefę owadów zapylających. Miało by zostać stworzone siedlisko dla pszczół, bąków, trzmieli i całej ferajny owadów zapylających. Aby do tego doszło trzeba park obsadzić drzewami i krzewami miododajnymi, a także zamiast  trawy wysiewać zioła i inne roślinki także miododajne.

Decyzja zapadła arbitralnie, bowiem zgodę na takie coś muszą wydać radni, a nie burmistrz. Nikt, nawet burmistrz nie zwrócił się do radnych aby zapytać się jak widzą takie siedlisko.

Tak drogi Czytelniku, ja też tak pomyślałem, że komuś w ratuszu coś na główkę spadło. Po sprawdzeniu tych informacji z wczorajszego posiedzenia komisji rady miejskiej znalazłem ofertę na tworzenie takich enklaw na terenach wiejskich.

Nasadzenia roślin nektarodajnych na terenach miejscowości wiejskich są jednym z elementów kampanii prowadzonej przez Fundację Ekologiczną „Zielona Akcja” pod hasłem “Pszczoły proszą o pomoc”, mającej na celu ochronę środowiska życia pszczół i innych owadów zapylających. Do zgłaszania się do udziału w nasadzeniach zapraszają organizacje działające na rzecz lokalnego środowiska, rady sołeckie, lokalne grupy odnowy wsi.

Warunkiem udziału w projekcie jest udział społeczności lokalnej w planowaniu, projektowaniu nasadzeniu strefy nektarodajnej w formie ścieżki edukacyjnej oraz jej wykonaniu, a także późniejszej pielęgnacji. Strefa nektarodajna to obszar na którym zostaną nasadzone zioła, krzewy, drzewa oraz inne rośliny nektarodajne, która będzie wykonana jako miejsce do edukacji.

Taka fundacja daje na to 3000 złotych i muszą do nich pojechać dwie osoby na szkolenie, te osoby które będą pilnować tego wszystkiego. Otóż to, później musi być ktoś kto będzie się tym opiekował, czyli będzie potrzebny dodatkowy etat lub dwa, dojdą także koszty materiałów. Lekko licząc na jeden etat plus pozostałe koszty potrzebne będzie 80-100 tysięcy złotych. Czy nie lepiej ten etat i te pieniądze przeznaczyć na trenera młodych skoczków narciarskich ?

Druga sprawa to bezpieczeństwo, czy w ratuszu pomyśleli o tym, że w parku bawią się dzieci, a one lubią i jedzą słodycze i czy będą ciągle odganiać się od pszczół i i innych owadów? A jak zostaną pogryzione ?

Takie miejsce powinno być stosunkowo spokojne, ponieważ na społeczności pszczele źle działają hałasy pochodzące z ruchu ulicznego, nagłe wstrząsy i inne zakłócenia. Co się będzie działo gdy w parku będą się odbywały huczne i głośne imprezy z głośna muzyką i wrzaskami, czy wtedy rozwścieczone owady nie zaatakują wszystkich obecnych ? Czy ktoś konsultował to z doświadczonymi pszczelarzami ?

Czy warto się łasić na 3 tysiące dotacji, żeby później dołożyć do tego 80 tysięcy rocznie ? Chyba, że mamy do czynienia z kolejną próbą transferu pieniędzy gminnych do kieszeni wybrańców burmistrz Kocemby, a na samo otwarcie tego siedliska owadów znając tą burmistrz to trzeba będzie wydać kilkanaście tysięcy złotych, tylko po to tylko, aby ta burmistrz mogła się promować przed kamerami, bo chyba tylko o to jej chodzi.

Drodzy Czytelnicy przedyskutujcie z rodzinami i znajomymi jak to widzicie i przekażcie Waszą opinię swoim radnym, a oni będą wiedzieli jak się ustosunkować do takiej propozycji burmistrz Kocemby.