Bez kategorii

Grupa związana z burmistrz Kocembą, czyli „koteria ratuszowo-platformiana” rozpowszechnia po gminie fałszywą informację, jakoby burmistrz Kocemba wygrała w sądzie odszkodowanie za zrujnowany stadion, do której ruiny sama przyłożyła rękę.

Prawda jest zgoła odmienna. Taki nakaz zapłaty 308 tysięcy złotych o który wystąpił urząd został odrzucony zwykłym sprzeciwem wykonawcy remontu i teraz urząd musi wiele lat walczyć o cokolwiek. Do takiego stanu doprowadziła burmistrz Kocemba i niech każdy tą prawdę powtarza wśród rodziny, sąsiadów i znajomych. Nie będzie bezkarności dla burmistrz Kocemby.

Dodatkowy smaczkiem jest to, że na remont stadionu wydano miliony, a burmistrz chce tylko odzyskać 308 tysięcy, żeby za te pieniądze zrobić meliorację murawy taką jaką robi się na pastwiskach.

Obawiając się o wynik zbliżającego się referendum o odwołanie burmistrz Kocemby ze stanowiska, zwolennicy jej pozostania na stanowisku rozpoczęli kampanię przeinaczania faktów, aby spróbować wybielić ją za ten haniebny remont wykonany na jej życzenie.

Opisałem wcześniej, że burmistrz Kocemba sama decydowała, że murawa została zniszczona, a teraz próbowała się tego wyprzeć i gdyby nie istniejące dokumenty z jej podpisami to jej propagandziści  zwalili by winę na inne osoby. Jednak powszechnie jest wiadomo, że to burmistrz Kocemba jest winna tego, że stadion, a szczególnie jego murawa posiada szereg wad.

Wszyscy koncentrują się na murawie, jakby zapominając, że także część lekkoatletyczna jest źle wykonana. Cały teren tej części został wykonany zbyt nisko w stosunku do odwodnień przez co po każdych opadach stoi tam woda uniemożliwiająca prowadzenia tam treningów czy zawodów. Widziałem jak pracownicy szczotkami wygarniali wodę z tej części, ale to jest bezcelowe, bowiem robi się tak, aby woda samoczynnie spływała, a nie stała tam.

Burmistrz Kocemba i piewcy jej „sukcesów” chcieli przykryć temat i udawać, że nic takiego się nie dzieje, gdy tymczasem okazuje się, że już w trakcie budowy ta sprawa wypłynęła na wierzch i burmistrz Kocemba dobrze o tym fakcie nie odpływania  wody wiedziała i nie podjęła czynności, aby zabiec pozostawieniu tego w takim stanie.

Protokół z 1 czerwca 2016 roku(powyżej) posiada w punkcie 4 zapis, że wykonawca złożył pismo na temat zalegającej wody na części lekkoatletycznej tzw. zastoin wody w zakolu. Ale nie podjęto żadnych kroków żeby natychmiast usunąć tą wadę.

Burmistrz Kocemba działała na szkodę gminy nie żądając naprawienia tej wady już na etapie budowy zagrażając wykonawcy nie odebraniem prac i nie zapłacenia za remont. Poniżej widzimy, że burmistrz podpisała protokół, godząc się na taką fuszerkę.

Być może burmistrz uznała, że naprawa tej wady potrwa za długo, a burmistrz wyznaczyła już termin otwarcia „remontowanego stadionu”, więc dla burmistrz lepszym wyjściem było przyjąć taką fuszerkę niż przesunąć termin otwarcia, które ponownie miała „zaszczycić” swoją obecnością jej partyjna szefowa niejaka Krawczyk.

Jak one obie lubią propagandę, blichtr i występowanie w mediach wie wielu i śmieje się z nich. Podobnie było rok wcześniej 18 sierpnia, gdy na stadion ściągnięto wszelkie usłużne im media, aby obie mogły prężyć się przed kamerami inaugurując jak się dziś okazuje demolkę stadionu.

Wypływają na wierzch kolejne dokumenty świadczące o tym, że to burmistrz Kocemba jest winna tego, co obecnie dzieje się ze stadionem, wiedziała o wszystkich wadach i na koniec odebrała wykonane prace remontowe jako bez uwag i zastrzeżeń.

To wielki wstyd, że Lubawka ma taką burmistrz.