Bez kategorii

Dziś był sądny dzień dla murawy lubawskiego stadionu. Dom kultury wytoczył działa przeciwko firmie, która wykonywała system zraszania murawy i jej pielęgnacyjnego koszenia i nawożenia. Ratuszowe niemoty podjęły próbę zrzucenia winy za zniszczoną murawę na tą firmę. Dziś odbyła się kolejna rozprawa w tej sprawie.

Dzisiaj bladym świtem świadkowie zawezwani do złożenia zeznań w tej sprawie udali się do wydziału gospodarczego jeleniogórskiego sądu. Do tej sprawy zostało powołanych 17 świadków.

Już przed rozpoczęciem rozprawy doszło do komicznej sytuacji. Dyrektor domu kultury zapytany czy jest tu w charakterze świadka oświadczył, że jest oskarżycielem posiłkowym w tej sprawie. A przecież to on jako dyrektor domu kultury złożył pozew przeciwko tej firmie i nie może występować w dwóch rolach powoda i oskarżyciela posiłkowego.

Zresztą samo zachowanie powoda na sali rozpraw sprawiało wrażenie, jakby kogoś oderwano od pługa i kazano budować komputer. Widać wyraźnie, że napisano mu taką rolę, a on sam nie wie o co chodzi.

Można przypuszczać, że komuś się totalnie pozajączkowało, żeby tworzyć taka narrację iż całe zło wynikające z niesprawnego drenażu i gromadzenia się wody pod murawą jest wynikiem złego koszenia czy przeprowadzania innych zabiegów pielęgnacyjnych.

Poniżej możemy zobaczyć jak wyglądała murawa tego boiska i burmistrz Kocemba gdy udzielała wywiadu na tym stadionie w 2015 roku przed rozpoczęciem prac remontowych tego boiska. Widzimy jak ładnie prezentuje się ta murawa, jaki ta trawa ma soczysty zdrowy kolor.

A na zdjęciach poniżej możemy zobaczyć jak to wygląda po czterech latach. Niby tylko 4 lata, a jaka jest widoczna różnica.

Dziś radczyni prawna urzędu była pełnomocnikiem dyrektora domu kultury i moim zdaniem ośmieszyła się totalnie, gdy próbowała wykazać, że wszystkie problemy ze stadionem są wynikiem złej pracy pozwanej firmy, która jakoby miała być winna wszystkiemu po przez złe koszenie i nawożenie. Pani pełnomocnik chciała, abym ja określił ile procentowo na tej murawie jest dobrej trawy a ile zniszczonej, czy żebym określił powierzchnię dobrej murawy i złej. Odpowiedziałem jasno, jak chcą mieć takie informacje to nie sobie powołają eksperta i niech im policzy to wszystko.

Czy ja miałby chodzić po tym boisku i mierzyć ile jest trawy dobrej, a ile niedobrej ? Komuś coś chyba na głowę spadło.

Okazało się, że przed sądem ukryto fakt istnienia ekspertyzy wykonanej na okoliczność zniszczonego boiska i dom kultury nie dołączył jej do akt sprawy. Gdy sąd zapozna się z ekspertyzą, to werdykt może być tylko jeden, pozew zostanie oddalony, gdyż to to źle wykonana podbudowa murawy jest winna gnicia murawy, a nie sposób i częstotliwość koszenia czy nawożenia. Dom kultury domaga się od tej firmy 13 tysięcy z hakiem, ale gdy przegraj a to nie dość, ze nie otrzymają tych pieniędzy, to jeszcze koszta sądowe mogą być dwukrotnie większe.

Niedługo będzie więcej informacji.