Bez kategorii

Dlaczego tak się stało, że burmistrz Kocemba obiecała nam, iż z Lubawki zrobi nam drugie olimpijskie Lillehammer, a zamiast tego zrobiła nam Bangladesz ?

Czy dojdzie do prawdziwej reaktywacji skoczni narciarskiej „ Krucza Skała „
w Lubawce  ?

W Lubawce zauważono w „Kruczej Skale” pewną szansę. Burmistrz Ewa Kocemba na kilka dni przed jej ponownym otwarciem (dokonał go Wojciech Fortuna) stwierdziła nawet, że dzięki skoczni jej miasto stanie się polskim Lillehammer.

 Co otrzymaliśmy zamiast Lillehammer ? Bangladesz ?

Przecież ta burmistrz wydaje dziesiątki tysięcy złotych na urządzanie imprez służących promocji jej osoby i jej partyjnej szefowej Iwony Krawczyk. Ta moim zdaniem marna burmistrz, gdziekolwiek zabiera głos to ciągle odmienia przez różne przypadki tą Krawczyk, jakby ona była  jej bóstwem, a przecież to jest ta sama osoba, która będąc prezesem strefy ekonomicznej urządziła tam dla siebie za setki tysięcy złotych luksusowy apartament na koszt podatników. Co tam się wyprawiało, to do dziś wielu się śmieje z tego.

Tak i było z otwarciem tej skoczni po remoncie, który został słono przepłacony i smród ciągnie się za tym do dnia dzisiejszego, bowiem fałszowano nawet  dokumentację, gdy zawalono wszelkie terminy zakończenia tej inwestycji.

Na zdjęciu powyżej widać jak się promowały te dwie osoby na koszt podatnika, a w internecie krąży komentarz, że burmistrz nawet nie potrafiła się ubrać stosownie do tej imprezy i wyśmiewają jej futro, które tak pasowało do jej krótkiej spódniczki,  jak pięść do nosa. Żałosne, że nawet obce osoby tak negatywnie oceniają zachowanie burmistrza Lubawki.

Po szumnym i kosztownym otwarciu, obie osoby zapomniały o samej skoczni i to co obiecywały z nią zrobić. Chyba, że od początku szło tylko o to, aby wykorzystać skocznię jako pretekst do uprawiania propagandy sukcesu.

A oto co powiedzieli fachowcy o tym remoncie tej skoczni:

Nie zmieniono archaicznego profilu, zostawiono krzywe bandy i niewyrównaną ziemię na zeskoku, a także wybrakowane schody prowadzące z dołu pod próg. Dojścia spod progu na rozbieg już nie wytyczono, chociaż nowy, drewniany najazd w istocie robił wrażenie. Nie wybudowano też wieży sędziowskiej, a droga dojazdowa dla samochodów, która na czas OOM miała zastąpić wyciąg, nadawała się tylko dla samochodów terenowych. Oczywiście śnieg w lutym 2016 roku też nie spadł i imprezę przeniesiono do czeskiego Harrachova. W mieście ubolewali tym bardziej, że na inaugurację zaprosili mistrza olimpijskiego Wojciecha Fortunę.To jest bardzo ładna skocznia i mam nadzieję, że wkrótce znów zacznie się tutaj szkolenie – chwalił Fortuna.

Burmistrz Ewa Kocemba obiecywała dokończenie inwestycji (to właśnie trwa – budowana jest wieża dla sędziów) i zapowiadała, że nie dopuści, by tradycja latania na nartach bezpowrotnie umarła. – Otrzymaliśmy dotację z sejmiku wojewódzkiego, do których dokładamy miejskie 100 tys. Potrzebujemy wieży i całorocznej skoczni K25 dla dzieci, jeśli doprowadzimy do finału rozmowy o przejęciu części igelitu z Wielkiej Krokwi. Do tego wyciągu narciarskiego i naśnieżania. Chcemy wrócić do związkowego kalendarza i organizować ogólnopolskie zawody. Musimy się najpierw uniezależnić poprzez stworzenie systemu sztucznego naśnieżania. Po rozmowach z firmą Supersnow ustaliliśmy, że do naśnieżenia całego obiektu (skocznia i trasa biegowa, o której też myślą w magistracie) w 72 godziny potrzebne będzie pięć armatek i pięć lanc zasilanych wodą ze zbiornika. Jeśli uda się znaleźć sponsora, a do tego porozumieć z Lasami Państwowymi i RDOŚ, otwarcie centrum narciarskiego mogłoby nastąpić nawet w drugiej połowie 2018 roku – planuje Kocemba.

 

Wielka ściema i kłamstwo. Wielka ściema i kłamstwo burmistrz Kocemby. Nic nie zrobiła w sprawie naśnieżania skoczni, bowiem wydała prawie 60 tysięcy pieniędzy z gminnego budżetu na studnię, która może dać zaledwie 2,4 m3 wody na godzinę, gdy jedna armatka potrzebuje 10 m3 wody na godzinę, więc jak podaje burmistrz potrzeba 5 armatek i 5 lanc, które zużywają razem do 80 m3 wody na godzinę. Skąd wziąć taka ilość wody ? Potrzebny byłby duży zbiornik na wodę, aby móc ją w nim gromadzić, lub jak zaproponowałem wykorzystać wodociąg w którym płynie woda
z Kruczej Doliny i nie jest obecnie wykorzystany.

Ale burmistrz Kocemba kłamała o naśnieżaniu skoczni,  bo żadnego zbiornika, ani instalacji naśnieżającej nie planują zbudować, poniżej na dowód tego fragmenty pism w tej sprawie, które wydał urząd i MGOK.

Oto jak określono zakres i koszt prac remontowych skoczni w Lubawce.

 

PROTOKÓŁ NR 17/16

KOMISJA ROZWOJU TURYSTYKI, REKREACJI I SPORTU

Przewodniczący Radny: Michał Bobowiec

                                                                19 lutego 2016 roku

 

Zastępca Dyrektora Wydziału Sportu, Rekreacji i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego Wojciech Biliński – przedstawił stan infrastruktury zimowej
w Województwie Dolnośląskim:

SKOKI NARCIARSKIE – w Województwie Dolnośląskim skocznie służą przede wszystkim sportowi młodzieżowemu:

  1. Skocznia w Karpaczu – „Orlinek”: punkt konstrukcyjny K-85, długość skoczni 94 m,

długość rozbiegu 85 m.

  1. Skocznia w Lubawce – „Krucza Skała”: punkt konstrukcyjny K-85, długość skoczni
    94 m, długość rozbiegu 100 m. Przebudowa i modernizacja – uchwała Sejmiku Województwa Dolnośląskiego w sprawie udzielenia dotacji celowej miastu Lubawka
    z przeznaczeniem na remont skoczni narciarskiej (140 000 zł – stanowiło to połowę kosztów całości inwestycji). Zakres robót:
  • remont rozbiegu skoczni wraz ze stanowiskiem trenerskim;
  • remont fundamentów wieży sędziowskiej;
  • wykonanie i montaż konstrukcji wieży sędziowskiej.

Jak to się więc stało, że kosztorys tego remontu przewidywał wydanie na to wszystko 280 tysięcy złotych, a wydano blisko pół miliona i w dodatku nie wykonano wieży sędziowskiej, która przecież była w kosztorysie przedstawionym dla urzędu marszałkowskiego ?

 

Co do budowy małej skoczni K 20 to jak mówił  Marcin Przychodny z urzędu marszałkowskiego, dzięki temu, że w Lubawce powstanie także pierwszy na Dolnym Śląsku, po likwidacji dawnych skoczni, obiekt treningowy dla dzieci, czyli mała, 20-metrowa skocznia to będzie to podstawą do powstania  sekcji młodzieżowych skoczków narciarskich.

Nie musimy mieć od razu takich obiektów jakie obiecała nam burmistrz Kocemba, podobnych do tych z Lillehammer, ale:

“Obecnie, mimo że mamy w regionie dwie skocznie K-85 na Dolnym Śląsku nie mamy ani jednego zawodnika trenującego skoki czy kombinację norweską.” Jak były sekcje, to jeździły do Harrachova, czy gdzie indziej do Czech na treningi, bo u nas małe skocznie (Karpatka, Owcze Skały itd.) są zdewastowane lub nie istnieją. Przecież to oczywiste, że aby zacząć skakać, trzeba najpierw potrenować na mniejszych skoczniach, a nie od razu na K-85. Te skocznie w Lubawce
i Karpaczu owszem, nadają się do treningu, ale dla zawodników już ukształtowanych. Więc remont tylko tych dwóch obiektów nie zwiększy popularności skoków w regionie i dzieciaki nie zaczną walić drzwiami i oknami do klubów. Bo nie mają gdzie zacząć! Przecież nie każdy ma czas i pieniądze, by jeździć prawie 100 km (w obie strony) na trening do Czech. A klub takich wyjazdów nie dofinansuje. Dlaczego nie możemy modelem podhalańskim odnowić to, co mamy (Karpatka, Owcze Skały, Miłków, Jelenia Góra-Czarne, Jamrozowa…), a poza tym postawić kilka obiektów małych (K-5, K-10, K-20…), tanich, łatwych do rozłożenia i ponownego złożenia?

Czy pod rządami tej burmistrz mamy szansę, żeby choć otrzeć się o Lillehammer, ale bez pośrednictwa ekranu telewizyjnego ?

Do tematu powrócimy w następnym artykule.

 

hk
04.01.19