Bez kategorii

Dlaczego dyletanci z lubawskiego i kamiennogórskiego ratusza chcą zniszczyć Sanikom ? Tak Kocemba jak i Chodasewicz to w mojej ocenie dwoje nieudaczników, którzy własne nieudolności chcą przykryć sprawą Sanikomu, aby udawać, że posiadają wiedzę w temacie unieszkodliwiania odpadów.

Szokujące są informacje pochodzące od pracowników Sanikomu, który napisali list otwarty do właścicieli udziałów Sanikomu i został on opublikowany w mediach. To w nim zawarte są informacje burmistrzów zarzucające zarządowi Sanikomu brak działań w kierunku uruchomienia spalarni śmieci.

Muszę zgodnie z prawdą poprzeć pracowników, którzy w swym liście twierdzą, że Sanikom od dawna podejmował działania w kierunku obniżenia kosztów przeróbki odpadów  komunalnych i pozyskania z nich energii. Jak można przeczytać na stronach Sejmu do końca 2015 roku byłem wiceprzewodniczącym Parlamentarnego Zespołu ds. Surowców i Energii, przewodniczącym był profesor Mariusz Orion Jędrysek dwukrotny wiceminister Środowiska i Główny Geolog Kraju. Ponieważ uznano, że śmieci stanowią surowiec do produkcji energii to nasz zespół zajmował się problematyką pozyskiwania energii z wysypisk odpadów komunalnych. To na obrady zespołu przybywały grupy przedsiębiorców reprezentujących firmy komunalne dysponujące składowiskami odpadów i tych pozyskujących energię z odpadów.

Zarząd Sanikomu regularnie delegował swojego przedstawiciela z Kamiennej Góry na obrady zespołu surowców i energii, a także na obrady komisji infrastruktury i to wtedy gdy powstawała obecnie obowiązująca ustawa o odpadach. Ustawa ta powstała wbrew opiniom ekspertów, samorządowców, reprezentantów spółek komunalnych bowiem tak postanowiła platforma obywatelska.

A w tym czasie robili burmistrzowie Kocemba i Chodasewicz ?

Ano wtedy, starosta-burmistrz  Kocemba w jednej z kawiarni kamiennogórskich planowała wcielenie w życie poleceń swej partyjnej szefowej w obsadzaniu kluczowych stanowisk nie tylko w powiecie, ale i w gminach, gdzie mieli wpływ. Uczestnikiem tych narad i mimowolnym albo i kluczowym doradcą był tam dzisiejszy burmistrz Chodasewicz, który często tam przesiadywał ( uwaga PIS, nie dopuszczać go do żadnych informacji bo może sprzedać Was platformie).

Jak intensywne i męczące były te narady w tej kawiarni stanowi fakt, że ta kawiarnia nie posiadała zezwolenia na sprzedaż wysokoprocentowego alkoholu,  a  alkohol lał się tam strumieniami i to do takiego stopnia, że starostę Kocembę trzeba było odwozić do domu, by znowu po pijaku nie usiadła za kierownicę. Tak to wyglądało, że tych dwoje nie protestowali, że ich partia psuje gospodarkę odpadami, a dzisiaj udają fachowców i chcą zniszczyć Sanikom tylko dlatego, żeby obsadzić stanowiska swoimi partyjnymi kolesiami, czy koleżanką.

Dwukrotnie Sanikom odwiedzili szefowie z firm pozyskujących energię ze składowiska odpadów i dwukrotnie badania wykazały, że odpady tam zdeponowane są stare i gazu jest w nich mało, a nowe nie są już dostarczane bo następuje rekultywacja tego składowiska i nie będzie opłacalna produkcja energii z gazu składowiskowego. Także firma, która miała w swojej instalacji beztlenowo rozkładać wszelkie plastyki i w ten sposób wytwarzać ekologiczne paliwo zrezygnowała po ustaleniu cen dopłat za tzw. zielone certyfikaty. Rozliczenia za certyfikaty tak zmieniono, że firma musiała by dopłacać do tego, podobnie jak tymi certyfikatami zahamowano rozwój biogazowni i wiatrowni.

To o czym bajdurzą burmistrz Kocemba i Chodasewicz należy między bajki włożyć, bowiem oboje tylko się ośmieszają, że chcą budować spalarnię śmieci za 8-9 milionów, bowiem tyle to kosztują same filtry i to bez montażu.

Czy oboje są idiotami czy tylko udają takich to do końca jest niewiadomym, ale jak nie wiedzą jak się ma sprawa ze spalarniami to niech lepiej zamilczą, żeby nie wystawiali się na pośmiewisko.

Przecież zgodę na budowę spalarni musi wydać Ministerstwo Klimatu, a tam jak do chwili obecnej czeka niemal 100 wniosków o pozwolenie na budowę spalarni. Czas oczekiwania to kilka lat, a ci śmieszni burmistrzowie nie posiadają opinii środowiskowej, na którą też czeka się kilka lat.

Kolejne fantasmagorie tych dwojga burmistrzów to miejsce wybudowania hipotetycznej spalarni. Burmistrz Chodasewicz nie chce mieć jej w Kamiennej Górze, a w Lubawce będzie po prostu nie opłacalna. Problem w tym, że aby nie dopłacać do spalarni to trzeba wykorzystać ciepło powstające w wyniku spalania i nie przetworzone na energię elektryczną. Lubawka nie posiada sieci ciepłowniczej i budowa takiej kosztowała by grube kilkadziesiąt milionów i zrycie całego miasta, aby podłączyć budynki do sieci. Kamienna Góra ma sieć i ciepłownię i można byłoby dogadać się z właścicielem ciepłowni, ale burmistrz Chodasewicz stawia weto dla takiego rozwiązania.

Tak więc jak by nie patrzył na to zamieszanie to wyraźnie widać, że tym dwojga szło tylko o stołki w radzie nadzorczej i zarządzie Sanikomu, a całą resztę mają w głębokim poważaniu. Obawiam się także o przyszłość wodociągów lubawskich, bowiem już kiedyś było słychać, że jak prezes nie zatrudni kogoś z platformy to odbiorą Sanikomowi administrowanie wodociągami. Czyli zamiast mieć jak obecnie, ofiarną załogę wodociągów pracująca całą dobę i to w świątek, piątek i niedzielę, to możemy się doczekać na brak usuwania awarii od piątku do poniedziałku.

No to niech się gmina trzyma mocno, bo jak burmistrz da wodociągi pod skrzydła ZGM to wkrótce woda w kranach przestanie płynąć, bo powszechnie wiadomym jest, że czego nie dotknie burmistrz Kocemba to zaraz pada albo się rozpada.