Bez kategorii

Czy budowa ścieżki rowerowej nad zalewem Bukówka zakończy się tym samym, co stało się na lubawskim stadionie ? Czy ponownie jakiś wykonawca odwali fuszerkę, zgarnie kasę i będzie miał wszystko w poważaniu ?

Dlaczego burmistrz Kocemba nie chce wykonania ścieżki rowerowej z prawdziwego zdarzenia jak widzimy taką powyżej, a chce, aby wykonać zwykłą szutrową jak widzimy taką poniżej ?

Być może dlatego, ze na takiej drodze szutrowej nie jest widać żadnych pęknięć czy wybrzuszeń terenu, czyli lepiej jest ukryć wszelkie fuszerki.

Widoczna zdjęciu ścieżka jest szeroka i na terenie leśnym, a tam taka nawierzchnia ma swoje uzasadnienie, ale nad Bukówką mamy nieużytki i można wykonać każdy rodzaj nawierzchni.

Parcie burmistrz Kocemby, aby wykonać szybko wykonać tą ścieżkę ma podejrzane uzasadnienie.

W poprzednim przetargu zapisano zakup humusu, który będzie na miejscu i stanowił własność zamawiającego, teraz po krytyce takich praktyk zapisano, że humus będzie pochodził od zlecającego.

Lecz niepokoi sprawa używania drogiego sprzętu, na którym gmina może stracić do 100 tysięcy złotych. Mam na myśli walce drogowe, które miałyby pracować około 900 godzin, które w tym czasie mogą przejechać 4500 kilometrów, na 5 kilometrach ścieżki. Dziwne, do czyjej kieszenią miały by trafić te pieniądze ?

Zobaczymy jakie będą oferty wykonawców i ile i jakich będzie pozycji, które będą zawyżały kosztorys ofertowy.

Po analizie ofert, jeżeli będą podejrzenia, że doszło do zmowy pomiędzy zamawiającym i wykonawcą sprawa trafi do CBA jako podejrzenie iż mogło dojść do działań korupcyjnych.

Ścieżka będzie musiała być wykonana zgodnie z przepisami i jeżeli wykonawca nie zachowa powyższych standardów i parametrów będzie za to odpowiadał.

Kolejną sprawą jest fakt, że wydajemy gminne pieniądze, których nikt gminie nie zwróci. Zaprojektowana 1,5 metrowa ścieżka nie zostanie odebrana przez nadzór budowlany, ponieważ taka ścieżka wymaga projektu, pozwolenia na budowę i odbioru przez nadzór budowlany.

Nadzór budowlany może nie dopuścić ścieżki do użytku, ze względu na to, że jest po prostu za wąska.

 

Art. 3 pkt 3a pr. bud. określa, iż przez obiekt liniowy należy rozumieć obiekt budowlany, którego charakterystycznym parametrem jest długość, w szczególności droga wraz ze zjazdami, linia kolejowa, wodociąg kanał, gazociąg, ciepłociąg, rurociąg, linia i trakcja elektroenergetyczna, linia kablowa nadziemna i, umieszczona bezpośrednio w ziemi, podziemna, wał przeciwpowodziowy oraz kanalizacja kablowa, przy czym kable w niej zainstalowane nie stanowią obiektu budowlanego lub jego części ani urządzenia budowlanego.

Tak więc analiza przepisu art. 3 pkt 3 w zw. z art. 3 pkt 3a wskazuje jasno, że droga (także rowerowa) jest niczym innym jak budowlą w rozumieniu przepisów prawa budowlanego.

  1. Szerokość ścieżki rowerowej powinna wynosić nie mniej niż:
    1) 1,5 m – gdy jest ona jednokierunkowa;
    2) 2,0 m – gdy jest ona dwukierunkowa;
    3) 2,5 m – gdy ze ścieżki jednokierunkowej mogą korzystać piesi.
    2. Szerokość ścieżki rowerowej należy ustalać indywidualnie, jeżeli oprócz prowadzenia ruchu rowerowego pełni ona inne funkcje.

 

Mijaniem się z prawdą jest twierdzenie, ze ścieżka przebiega w terenie i nie podlega takim przepisom, dla nadzoru budowlanego nie jest ważne, czy to jest w polach, czy w mieście, czy gdzie indziej, wszystko podlega pod jedne przepisy.

Chyba, że zmienili by nazwę na trasę rowerową, to wtedy nie podlega takim rygorom, ale wtedy koszt wykonania takiej trasy oscyluje w granicach 60-70 tysięcy złotych za kilometr, a nie za miliony, jak planuje wydać burmistrz Kocemba.

Trzeba jak najszybciej zrezygnować z projektu nad zalewem, a te miliony złotych wydać na remont, basenu, naśnieżanie stoku czy na szereg innych przedsięwzięć potrzebnych gminie i jej mieszkańcom.

Tak,  trzeba zrezygnować z dalszych inwestycji nad zalewem i z takiej burmistrz, co zadłużyła gminę choćby na te toalety i parking, bo to wszystko jest wykonane za kredyty, które gmina zaciągnęła.

 

hk
27.07.19