Bez kategorii

Choć Lubawkę ominęły obfite deszcze i od wczoraj spadło u nas zaledwie 15 litrów na m2, to i tak wystarczyło, aby napełnić basen pod murawą stadionu w Lubawce. Kto nie ma gumowców na nogach to odradzam wchodzenie na murawę, bo można zapaść się po kostki w wodzie.

Pod murawą wyczuwa się idąc jak po gąbce, że jest poduszka wodna, która nie może odpłynąć, choć zgodnie z normami po ulewnym deszczu w granicach 50 litrów na m2, już po godzinie nie powinno być śladu po wodzie, bo drenaże powinny skutecznie odwodnić terem boiska.

Dla odmiany na dolnych zdjęciach widzimy boisko boczne oraz boisko nowe, które wykonali piłkarze i działacze Orła. Jak widać boiska te wyglądają dobrze i murawa jest w dobrym stanie, nie stoi na nich woda jak na płycie głównej, której burmistrz Kocemba wykonała remont kapitalny i na sam stadion poszły miliony złotych.

Gdy obszedłem stadion zauważyłem, że z okna biur na stadionie przygląda mi się dyrektor domu kultury i robi mi zdjęcia, jak niegdyś burmistrz Kocemba, tylko, że ona wtedy pokazywała mi środkowy palec na pożegnanie, a dyrektor dziś tego nie uczynił. W zamian za łagodne potraktowanie mnie podpowiem Panu dyrektorowi, że nie mnie powinien robić zdjęcia, lecz tej murawie i znaczyć na niej miejsca gdzie stoi najwięcej wody. Następnym krokiem byłby zakup za 200 złotych wiertła koronkowego o długości do 50 cm i średnicy od 10 do 20 cm.

Wiertarkę w domu kultury mają, akumulator z busa do tego przetwornicę prądu 12/230 V  i mogą już wiercić w w miejscu zastoin wodnych, żeby przewiercić się przez glinę z kamieniami i w to miejsce nasypać żwiru drenażowego i przykryć odwiert darnią z trawą pozyskany z tego miejsca. Tym sposobem woda z murawy będzie tymi pionowymi drenami spływać do systemu odwadniającego boisko.

Przypomnę, że od chwili powstania tego boiska,  przez blisko 100 lat nigdy nie stała woda na murawie, a odwierty wykonane na boisku przed remontem wykazały, że na 2 metry w głąb terenu nie ma żadnej wody i grunt przepuszcza wodę na dużą głębokość.

Tak więc Panie dyrektorze odłożyć tablet, którym robi Pan zdjęcia, a wziąć się do ratowania murawy,  bo wygląda ona jak zagrzybiona łąka po powodziach.