Bez kategorii

Choć dziś odnotowano mniejszą liczbę zakażeń, to może to być skutkiem przeprowadzenia małej ilości testów. Na liczbę 43 400 testów stwierdzono 21 700 zakażeń, czyli 50%. A jakie były by wyniki gdyby przeprowadzano tak jak w Niemczech po kilkaset tysięcy dziennie ?

Dobowa liczba zakażeń i zgonów – 9 listopada

Nowe przypadki: 21 713

Zgony w ciągu doby: 173
Przeprowadzone testy 43 400

Nowe przypadki z podziałem na województwa – 9 listopada

Nowe potwierdzone zakażenia dotyczą województw:  śląskiego (4373), małopolskiego (2650), wielkopolskiego (1983), dolnośląskiego (1719), mazowieckiego (1630), łódzkiego (1269), podkarpackiego (1260), lubelskiego (1201), pomorskiego (1122), kujawsko-pomorskiego (1018), zachodniopomorskiego (819), warmińsko-mazurskiego (694), opolskiego (591), lubuskiego (543), podlaskiego (497), świętokrzyskiego (344).

Poniżej widzimy, ze ostatnie doby w powiecie kamiennogórskim nie przybyło osób z zakażeniem koronawirusem, ale wielu umarło z powodu innych chorób.

 

Za Money.pl powtarzam ten artykuł, który jasno wskazuje, że jeżeli nie zabije nas koronawirus to wielu z nas umrze na inne choroby z powodu zaniechania leczenia nas przez służbę zdrowia.

Nie 12, a aż 14 tys. zgonów w ciągu zaledwie jednego tygodnia. W takim tempie w ostatniej dekadzie Polacy nigdy nie umierali. Urzędy stanu cywilnego zaktualizowały dane dot. umieralności Polaków i dopisały dodatkowe 2 tys. zgonów. Jak wynika z analizy money.pl, już 10 tydzień z rzędu liczba wystawianych aktów zgonu bije rekordy z poprzednich lat.

W ciągu ostatniej dekady tak wielu Polaków jeszcze nigdy nie umierało. Średnio każdy kolejny tydzień roku przynosił od 7 do 8 tys. zgonów. Raz więcej, raz mniej, zwykle właśnie tyle. W ciągu dekady tylko trzy razy wskaźniki wyskoczyły ponad próg 10 tys. zgonów w ciągu 7 dni. I działo się to tylko zimą. To już jednak historia. Bo próg ten przebijamy już w kolejnym, czwartym tygodniu.

Świadczą o tym dane, które ma money.pl.

Jak wynika z naszych informacji, od 26 do 1 listopada umarło w Polsce aż 14 tys. osób. To nowy tygodniowy rekord z ostatnich 10 lat.

Ukryte koszty koronawirusa. “To nie są liczby, to historie osób, które odchodzą”

Na przełomie września, października i listopada tylu Polaków nie umarło w tym okresie nigdy. Rok temu zgonów w tym czasie było dwa razy mniej. I to warto podkreślić.

14 tys. to aż o 2 tys. osób więcej niż wynikało ze wstępnych danych, które publikowaliśmy 2 listopada. Skąd ta różnica?

Ilu Polaków umierało w ostatnich tygodniach?

Statystyki opierają się na dacie zgonu, a nie na dacie sporządzenia aktu zgonu przez urząd stanu cywilnego. Żeby jednak zgon pojawił się w danych, musi być sporządzany ten dokument. A zwykle od samego zgonu do zgłoszenia tego faktu w USC mija kilka dni.

I stąd tak gigantyczna różnica. A to oznacza, że każdego dnia tamtego tygodnia umierało ponad 2 tys. Polaków, a w każdej godzinie około 83 osoby.

Mamy też najświeższe dane. Już teraz wiemy, że w ubiegłym tygodniu (czyli od 2 do 8 listopada) umarło w Polsce kolejne 10 tys. osób. I na tym ten wskaźnik się niestety nie zamknie. Dlaczego? Wszystko właśnie przez sposób aktualizacji danych i zgłaszania zgonów. Jeszcze w poniedziałek, we wtorek i w środę rodziny zmarłych będą zgłaszać utratę bliskich w ubiegłym tygodniu. Teoretycznie, według przepisów, mają na to właśnie trzy dni. Przy chorobie zakaźnej (takiej jak COVID-19) jest to już tylko jeden dzień.

Jak wynika z analizy money.pl, od 36 tygodnia 2020 roku (czyli od 31 sierpnia) do dziś urzędy stanu cywilnego wystawiły ponad 96,5 tys. aktów zgonu. W ubiegłym roku w tym samym czasie było to 75 tys. aktów zgonu. Nadwyżka wynosi więc już 21,5 tys.

Jednocześnie warto zauważyć, że od 31 sierpnia Ministerstwo Zdrowia poinformowało o niespełna 6 tys. zgonów wywołanych COVID-19 i chorobami współistniejącymi. A to oznacza, że w Polsce mamy około 15 tys. ukrytych ofiar epidemii.

Dane schowane w Rejestrze Stanu Cywilnego pokazują, że to właśnie epidemia jako taka zabija o wiele więcej Polaków, niż nam się wydaje.

I pośrednio (np. przez skupioną na jednym temacie służbę zdrowia, trudniejszy dostęp do lekarzy lub po prostu strach przed medykami), i bezpośrednio (przez wirusa i chorobę, którą wywołuje).

Przyczyny zgonu nie są określone w danych – ale trudno sytuacji nie wiązać z trwającą właśnie walką z wirusem. Jednocześnie warto zaznaczyć, że nie każdy dodatkowy zgon to wina koronawirusa w organizmie. Wina epidemii jest jednak bezsprzeczna.

Przy małej liczbie wykonanych testów to właśnie zanotowana liczba zgonów w całym kraju jest wskazówką, jak bardzo epidemia się rozwinęła. I czy nie ma jej dodatkowych efektów.

We Włoszech oficjalne statystyki zgonów przez koronawirusa nijak mają się do liczby wszystkich odnotowanych zgonów w tym samym okresie. W trakcie epidemii umierało tam więcej osób, ale nie wszystkie były kwalifikowane jako nosiciele wirusa. Dlaczego? Mówiąc brutalnie: nie każdy dożył dnia przeprowadzenia testu. Niektórzy umierali również samotnie w domu, a później nie mieli przeprowadzanych badań. Niektórzy umierali też właśnie przez problem ze służbą zdrowia.

Gdy służba zdrowia funkcjonuje prawidłowo, śmiertelność COVID-19 wynosi zaledwie kilka procent – około 2,5 proc. Gdy tylko służba zdrowia staje, śmiertelność wirusa wzrasta o 5-10 razy.

Dane za wszystkie tygodnie tego roku udostępniło money.pl jeszcze pracujące Ministerstwo Cyfryzacji, a wygenerowane zostały z Rejestru Stanu Cywilnego. Arkusz kalkulacyjny podpisany jest jako stworzony przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Do tego zebraliśmy informacje z ostatniej dekady – za Polskim Instytutem Ekonomicznym (również na podstawie tego samego rejestru).

Jak wynika z informacji money.pl, działające przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów ex-Ministerstwo Cyfryzacji planuje udostępniać dane dot. liczby wydanych aktów zgonu na portalu rządowym – dane.gov.pl. Mają tam trafiać o wiele częściej, niż to się dzieje w tej chwili.

Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało szczegółową analizę danych z USC. Do informacji money.pl odnosił się już dwa razy minister zdrowia Adam Niedzielski.

– To nie są liczby, to są historie prawdziwych osób, które od nas odchodzą – zwracał uwagę minister zdrowia. – Cały czas apeluję, że żebyśmy kiedyś mogli spędzać czas razem, teraz musimy spędzać go osobno. Mam nadzieję, że to przemawia do nas wszystkich – dodał w programie “Money. To się liczy”.

O sprawie mówił także podczas jednej z konferencji prasowych.

– Jeśli chodzi o kwestie zgonów, to przyjęliśmy zasadę ochrony specjalizacji, które są szczególnie istotne dla systemu ochrony zdrowia. Szpitale czy jednostki medyczne o szczególnym znaczeniu, jak: kariologia, psychiatria, onkologia nie są objęte obowiązkiem przekazania łóżek dla pacjentów z COVID-19 – przekonywał minister zdrowia. I jego zdaniem to uchroni część osób przed śmiercią z powodu niedostatecznej opieki lekarskiej.

– Obserwujemy wstrzymywanie się pacjentów przed korzystaniem ze służby zdrowia. Apeluję, by nie przerywać leczenia, kontynuować leczenie, odwiedzać POZ – podkreślał.

Czy apele ministra zdrowia odniosą jakikolwiek skutek, gdy placówki służby zdrowia zostały przerobione na twierdze trudne do przebrnięcia przez chorych ?

Być może dojdzie do tego, że gdy nie zabije nas wirus to wykończą nas inne choroby, a symbolem obecnych czasów pozostaną teleporady.