Bez kategorii

Burmistrz Kocemba zamiast zająć się sprawnym zarządzaniem gminą Lubawka to bierze się za deweloperkę czyli handel gminnymi terenami. Zakupiła teren za byłym tartakiem i gmina poniosła straty w wysokości około miliona złotych. Zakupiła teren nad zalewem Bukówka i nic się tam nie dzieje, także tam pieniądze gminne są zamrożone w tych gruntach.

Tak się dzieje, że gminny teren za tartakiem który kosztuje już gminę około miliona złotych, służy za cichym przyzwoleniem ratusza jako miejsce do składowania gruzu budowlanego przez firmę znajomego burmistrz Kocemby. Na tym terenie jeden z inwestorów chciał wybudować firmę wytwarzającą konstrukcje stalowe, ale burmistrz skorzystała z prawa pierwokupu i kupiła prawo wieczystego użytkowania do tych gruntów. Na chwilę obecną teren jest pusty, nie ma firmy, nie ma 100 miejsc pracy, nie ma wpływu podatków do gminnego budżetu. Ale za to jest gruzowisko.

Drugi teren jest w Paprotkach nad zalewem Bukówka gdy inwestorzy ze Śląska zakupili grunty, aby wybudować pensjonat ze SPA wraz z dużą restauracja i sala weselną. Burmistrz aby zablokować  inwestycję skorzystała z prawa pierwokupu i teraz ten teren zarasta chaszczami, nie ma inwestycji, nie ma miejsc pracy, nie ma turystów. Dodać należy, że radni Lubawki mogli to wszystko zablokować, ale przewodniczący rady tak posterował całą radą, że nic nie zrobiono w kierunku porozumienia się z inwestorem i odsprzedaży tego terenu temu inwestorowi. Widać burmistrz z przewodniczącym idą po cichu rączka w rączkę.

Podobnie wydarzyło się niedawno w Okrzeszynie. Doszło do transakcji pomiędzy podmiotami, ale burmistrz skorzystała z prawa pierwokupu i wydane pieniądze z gminnego budżetu zostały na długo zamrożone, a z tytułu inwestycji gmina nie ma żadnych dochodów i podatków.

Czy tak postępuje burmistrz, który powinien dbać o powierzoną mu w zarządzanie gminę ?

Ale mamy kolejną podejrzana transakcję,  tym razem to burmistrz chce sprzedać działkę za połowę rynkowej ceny. Oto poniżej widzimy mapkę terenu za stadionem, gdzie działka przylega do stadionu i graniczy też z dawną strażnicą WOPu, teren tej działki jest w pełni uzbrojony w wodę, gaz, kanalizację, energię elektryczną. Burmistrz chce sprzedać działkę, która powinna być zagospodarowana dla dobra mieszkańców gminy, a nie stanowić zaspokojeniu prywatnych apetytów i układów pomiędzy tłustymi kotami.

Czarną ramką zaznaczony jest teren,  który burmistrz chce sprzedać za połowę rynkowej wartości tych gruntów. Jak widać na mapce jest to teren przylegający bezpośrednio do stadionu, a więc powinien być wykorzystany dla polepszenia warunków użytkowania lubawskiego stadionu. Oto poniżej widzimy aktualne ogłoszenie o sprzedaży podobnej działki w Lubawce:

Szczegóły

160 000 zł

  • Cena za m 119,40 zł/m 2
  • Rodzaj działki budowlana
  • Numer oferty68130079
  • Kształt działki trapez
  • Powierzchnia całkowita  1 340 m 2
  • Media: gaz, woda, prąd
  • Kanalizacja miejska
  • Droga dojazdowa inne
  • Ogrodzenie działki brak

 

Jak widać z tego ogłoszenia rynkowy metr kwadratowy gruntu kosztuje około 119 złotych, gdy burmistrz za sprzedaż gminnego tereny „zażądała” tylko około 59 złotych.

Dla kogo więc burmistrz chce tak tanio sprzedać te działki ? I dlaczego burmistrz chce sprzedać ten teren, gdy nie ma na to zgody rady miejskiej ? Radni nie wyrazili jeszcze zgody na sprzedaż tego terenu, ale może jak burmistrz pogrozi im paluszkiem,  to na kolana padną i wyrażą zgodę ?