Bez kategorii

Błazenada ? Zdecydowanie tak. Burmistrzowie i wójtowie gmin powiatu kamiennogórskiego ośmieszyli się totalnie, że nie potrafili prawidłowo przygotować referendum o odwołanie rady powiatu kamiennogórskiego.

Freelancer: Rozmawiam  na temat tego referendum z mieszkańcem powiatu kamiennogórskiego.

  1. Co to się stało, że zapowiadane od długiego czasu referendum w sprawie odwołania radnych powiatu kamiennogórskiego nie odbędzie się ?

Żeby prawidłowo ocenić tą sytuacje należy cofnąć się w czasie o kilka miesięcy. Z braku lekarzy zawieszane były kolejne oddziały kamiennogórskiego szpitala, a temperaturę społecznej krytyki takiego stanu rzeczy podgrzewała kamiennogórska platforma obywatelska. To wtedy pewnej podstarzałej kurtyzanie zamarzyło się, że gdy uda się odwołać starostę to mogła by zająć jego stanowisko. Drugim wariantem miało być odwołanie obecnych radnych powiatowych i dzięki propagandzie starać się wygrać kolejne wybory i przejąć władzę w powiecie. Działając z drugiego rzędu rzuciła hasło odwołania radnych w drodze referendum. Burmistrz Lubawki z burmistrzem Kamiennej Góry ochoczo przystąpili do działania, aby wywrócić układ sił tak w radzie powiatu jak i w samym zarządzie powiatu.

F. A jak przebiegała sama organizacja tego referendum ?

Pani Redaktor, ci samorządowcy już od samego początku złamali prawo, dla nich ważniejsze było brylowanie na konferencjach prasowych niż na rzeczywistych działaniach. Gdy usłyszałem i zobaczyłem, że burmistrzowie i wójtowie w imieniu swoich urzędów organizują referendum zastanowiłem się jakim bęcwałem trzeba być, żeby nie znać prawa, że referendum mogą organizować poszczególni mieszkańcy powiatu, a nie zarządzający gminami burmistrzowie i wójtowie. Jaką to propagandę zorganizowali podając do wiadomości, że podpisy na listach poparcia są zbierane w urzędach i jednostkach im podległych. Postanowiłem tym arogantom utrzeć nosa i powiadomiłem komisarza wyborczego o tych nieprawidłowościach, bo i same listy poparcia zostały źle przygotowana. Komisarz wyborczy szybko zadziałał i odrzucił zawiadomienie o zbieraniu podpisów o referendum jako, że zostało zarządzone przez osoby nie uprawnione i z wykorzystaniem urzędów, które muszą pozostać apolityczne.

Wtedy to ci samorządowcy musieli złożyć dokumenty referendalne jako osoby prywatne i nie wolno im było wykorzystywać do tego swoich urzędów, ale to i tak dla nich może się źle skończyć bowiem czy to komisarz wyborczy, czy mieszkańcy powiadomili organa ścigania o wykorzystywaniu urzędów do prowadzenia agitacji politycznej. Rozpoczęto na nowo zbieranie podpisów na listach poparcia, ale coś szwankowało w tym wszystkim bo wbrew temu co oni mówili, ludzie niezbyt chętnie składali swe podpisy, a gdy już nie wypadało im odmówić bo namawiał do tego burmistrz czy wójt to składano podpis wadliwy. Mówiłem wtedy, że wiem od mieszkańców, że tak robią i organizatorzy muszą mieć co najmniej tysiąc podpisów ponad wymaganą ilość, żeby mieć czystych podpisów wymagane minimum. Jak mówią wiewiórki w gminie Lubawka burmistrz Kocemba ze swymi akolitami zebrali dużo mniej podpisów niż podpisało się mieszkańców w ubiegłym roku o odwołanie tejże burmistrz.

Jak widać w postanowieniu Komisarza Wyborczego,  zakwestionowano tak dużą ilość podpisów( ponad 800 ), że zabrakło wymaganej ilości ważnych podpisów. Zbierający podpisy chwalili się, że mają ponad 4.5 tysiąca podpisów, ale wyszło, że kłamali bo do komisarza złożono tylko 3874. W dodatku burmistrzowie i wójtowie nie potrafią rozróżnić gazety codziennej od tygodnika, bo jeżeli w ustawie zapisano, że informacje do mieszkańców mają się ukazać w gazecie codziennej, to oni w ranach oszczędności własnych pieniędzy ogłoszenie dali w tygodniku, przez co nie spełnili wymogów i komisarz musiał z mocy prawa odrzucić ich wniosek.

F. Co będzie dalej z tym referendum ?

Dalej już nic nie będzie bo wiadomym jest, że czego oni nie zaczną robić to będzie to nieudolnie wykonane. Radni powiatowi mogą spać spokojnie. Mieszkańcy powiatu śmieją się z tych wójtów i burmistrzów, bo oni co innego mówią, a co innego robią. A żeby nie zarzucono im czystego nepotyzmu to żona burmistrza Kamiennej Góry pracuje u wójta Marciszowa, a żona wójta Marciszowa pracuje u burmistrza Kamiennej Góry. Także w Lubawce w urzędzie i jednostkach podległych pracuje dużo osób z poza gminy Lubawka, a za to w innych gminach pracują znajomi burmistrz Lubawki. Takie to jest towarzystwo wzajemnej adoracji i wspierania swoich rodzin i znajomych.

Co by nie powiedział, to okazało się, że wójtowie i burmistrzowie pokazali jak marnymi są organizatorami, gdy nawet takiej prostej sprawy nie potrafili doprowadzić do realizacji.

 F. Dziękuję za rozmowę.